Obraniak to hamulcowy

W meczu z Irlandią najbardziej nie podobał mi się Kuba Błaszczykowski. Facet ciągle gdzieś latał. Na prawo, na lewo, do tyłu. Gdyby grał tak w Borussii od razu wylądowałby u Kloppa na ławie. Nie obchodzi mnie, że może miał takie zadania. On ma grać tak jak w klubie. My za pana Kazimierza Górskiego dawaliśmy w reprezentacji to, co mieliśmy najlepszego w klubach. I tak też powinien robić Kuba.

Druga sprawa – Boenisch. Dobrze grał w pierwszej połowie, wchodził, robił przewagę, ale co z tego skoro prawą nogę ma do tramwaju. Po prostu to nie jest prawy obrońca, niestety. Gdyby grał na lewej – OK, na prawej w ogóle go nie widzę. Niech wraca Piszczek, Boenisch na lewą i dla mnie jest to optymalne rozwiązanie.

Sporo też myślałem o grze w środku pola. Łukasik nieźle się prezentował, ale brakowało mu obok takiego dwumetrowego Kaźmierczaka. Taki przepchnie, popchnie, przerwie akcję. Przyda się pod jedną i drugą bramką.

Zastanowiłbym się też nad Obraniakiem. To, że ma kapitalne wrzutki wszyscy wiemy, ale ogólnie jest słaby. To hamulcowy. W marcu musimy wygrać z Ukrainą, remis będzie naszą porażką i nie wiem, czy taki hamulec jest nam potrzebny. Może Waldek powinien posadzić go na ławie i zagrać dwójką z przodu. Myślę, że Milik z Lewym daliby kadrze dużo więcej.

Jestem przekonany, że Lewy niedługo się przełamie. W meczu z Irlandią miał uwalniać się od obrońców, wychodzić na pozycje i z tego zadania wywiązywał się w stu procentach. Miał sytuacje, dochodził do piłki. O to chodzi! Skuteczność fatalna, ale znajdował się. A za chwilę takie sytuacje będzie wykorzystywał. Grzesiek Lato też marnował, że hu, hu, a potem został królem strzelców. Chodzi o to, żeby mieć ten nos, magnez, a Robert to ma. Jeżeli miałbym mu coś doradzić, to ograniczyłbym obecność w mediach. To też apel do dziennikarze – dajcie mu wreszcie spokój! Nie piszcie już, gdzie on ma przejść. Piszcie, gdzie ma nie przejść!

Na koniec pochwalę jeszcze Boruca i Szczęsnego. Widać, że to klasowi bramkarze. Dają zabezpieczenie i komfort. Dzisiaj obojętnie, kto zagra i tak będzie dobrze. Mają poparcie kibiców, więc o żadnej kompromitacji nie będzie mowy. Dużą role ma teraz do odegrania Dawidziuk. Niech ich bacznie obserwuje pod kątem psychicznym. Ten, który przed meczem z Ukrainą będzie w lepszej kondycji powinien być numerem 1.

Gołym okiem widać, że jest konflikt

Waldek chciał mieć ciastko i zjeść ciastko. Chciał za wszelką cenę wygrać z Urugwajem. Po co? My musimy wygrać mecz z Ukrainą, a nie z Suarezem i Cavanim. Ten mecz miał być tylko sprawdzianem. Mówiłem: możemy przegrać, ale pograjmy trochę w piłkę. No niestety, ja tej gry tym razem nie widziałem. To spotkanie pokazało, że Obraniak umie fantastycznie strzelać z dystansu, ale między nim a resztą drużyny jest jakieś napięcie.

 

Spójrzcie na jego reakcję po golu. Dla mnie gołym okiem widać, że jest jakiś konflikt. Obraniak strzela, ale Obraniak nie jest z zespołem. Lewy nie dostaje piłek, bo coś się dzieje. Dobrze, że mamy teraz te cztery miesiące do meczu z Ukrainą. Sprawdzian generalny zawaliliśmy, ale kilka spraw można jeszcze wyprostować. Waldek powinien teraz zamknąć piłkarzy w pokoju, postawić szampana i niech sobie wszyscy kilka rzeczy wyjaśnią. Bo tak dalej być nie może.

 

Druga sprawa – po co w meczu z Urugwajem wyszedł Polański? No po co? On w meczu z Ukrainą nie wystąpi, więc to był idealny czas, żeby znaleźć mu następcę. Czy taki następca się znalazł? Ja go nie widzę. Powinien być jasny przekaz: szukamy środkowego pomocnika, 45 minut zagra ten, a 45 minut tamten. Mogliby to być choćby Pawłowski z Trałką. Nie wnikam, czy Trałka to teraz poziom międzynarodowy, czy nie. Chodzi o jasne testowanie zawodników. Mecz z Urugwajem nie przetestował nikogo. Nie dał żadnych odpowiedzi. Fornalik bardziej niż na wypróbowywanie nastawił się na wynik. Co on chciał zostać trzecią drużyną świata? Ktoś powie teraz, że będzie miał jeszcze okazję w sparingu z Macedonią. Ale na Boga, tam zagrają ligowcy! Testować to trzeba z Urugwajem, a nie z jakimiś frajerami. Z frajerami to nawet ja zagram.

 

Niepokoi mnie jeszcze nasza gra ofensywna. Zawodnicy nie włączali się. Dlaczego nie grał Wszołek? Nie słyszałem, żeby miał kontuzję. Gość z Anglikami wyszedł w pierwszym składzie, a tu nagle cisza na jego temat. Robert znowu zagrał słabo, ale będę go bronił. Obraniak dał mu tylko jedną piłkę, a on takich potrzebuje przynajmniej z cztery. Jedną sam dograł Piszczkowi, ale czy on jest od dogrywania? Powtórzę: nasza gra ofensywna w tym meczu nie istniała.

 

Defensywna zresztą też. Samobój – OK, zdarza się. Ale jak to jest, że przy drugiej bramce stoi sobie napastnik Urugwaju, a nasi – choć jest ich trzech – nie są w stanie go zatrzymać? Piszczek krył na radar, wystarczyłoby zrobić dwa kroki do przodu. To był defensywny dramat. I on takich kryć na radar miał w tym spotkaniu dużo więcej. Suarez z Cavanim wiele się w tym meczu nie wysilili, a i tak zrobili z naszych wiatrak. Miały być cztery miesiące psychicznego luzu, a jest rozczarowanie i materiał do namysłu.

Gołym okiem widać, że jest konflikt

Waldek chciał mieć ciastko i zjeść ciastko. Chciał za wszelką cenę wygrać z Urugwajem. Po co? My musimy wygrać mecz z Ukrainą, a nie z Suarezem i Cavanim. Ten mecz miał być tylko sprawdzianem. Mówiłem: możemy przegrać, ale pograjmy trochę w piłkę. No niestety, ja tej gry tym razem nie widziałem. To spotkanie pokazało, że Obraniak umie fantastycznie strzelać z dystansu, ale między nim a resztą drużyny jest jakieś napięcie.

Spójrzcie na jego reakcję po golu. Dla mnie gołym okiem widać, że jest jakiś konflikt. Obraniak strzela, ale Obraniak nie jest z zespołem. Lewy nie dostaje piłek, bo coś się dzieje. Dobrze, że mamy teraz te cztery miesiące do meczu z Ukrainą. Sprawdzian generalny zawaliliśmy, ale kilka spraw można jeszcze wyprostować. Waldek powinien teraz zamknąć piłkarzy w pokoju, postawić szampana i niech sobie wszyscy kilka rzeczy wyjaśnią. Bo tak dalej być nie może.

Druga sprawa – po co w meczu z Urugwajem wyszedł Polański? No po co? On w meczu z Ukrainą nie wystąpi, więc to był idealny czas, żeby znaleźć mu następcę. Czy taki następca się znalazł? Ja go nie widzę. Powinien być jasny przekaz: szukamy środkowego pomocnika, 45 minut zagra ten, a 45 minut tamten. Mogliby to być choćby Pawłowski z Trałką. Nie wnikam, czy Trałka to teraz poziom międzynarodowy, czy nie. Chodzi o jasne testowanie zawodników. Mecz z Urugwajem nie przetestował nikogo. Nie dał żadnych odpowiedzi. Fornalik bardziej niż na wypróbowywanie nastawił się na wynik. Co on chciał zostać trzecią drużyną świata? Ktoś powie teraz, że będzie miał jeszcze okazję w sparingu z Macedonią. Ale na Boga, tam zagrają ligowcy! Testować to trzeba z Urugwajem, a nie z jakimiś frajerami. Z frajerami to nawet ja zagram.

Niepokoi mnie jeszcze nasza gra ofensywna. Zawodnicy nie włączali się. Dlaczego nie grał Wszołek? Nie słyszałem, żeby miał kontuzję. Gość z Anglikami wyszedł w pierwszym składzie, a tu nagle cisza na jego temat. Robert znowu zagrał słabo, ale będę go bronił. Obraniak dał mu tylko jedną piłkę, a on takich potrzebuje przynajmniej z cztery. Jedną sam dograł Piszczkowi, ale czy on jest od dogrywania? Powtórzę: nasza gra ofensywna w tym meczu nie istniała.

Defensywna zresztą też. Samobój – OK, zdarza się. Ale jak to jest, że przy drugiej bramce stoi sobie napastnik Urugwaju, a nasi – choć jest ich trzech – nie są w stanie go zatrzymać? Piszczek krył na radar, wystarczyłoby zrobić dwa kroki do przodu. To był defensywny dramat. I on takich kryć na radar miał w tym spotkaniu dużo więcej. Suarez z Cavanim wiele się w tym meczu nie wysilili, a i tak zrobili z naszych wiatrak. Miały być cztery miesiące psychicznego luzu, a jest rozczarowanie i materiał do namysłu.

JAN TOMASZEWSKI

Wolę przegrać z naszymi niż z farbowanymi lisami

Mówi się, że mecz z Urugwajem to przedostatni sprawdzian przed marcowym starciem z Ukrainą. Szczerze? Dla mnie nie przedostatni, a ostatni. Gramy ze światową czołówką, przyjadą Suarez i Cavani – to idealny moment, żeby pójść za ciosem i potwierdzić, że świetna gra z Anglią nie była przypadkiem.

Zawsze powtarzam, że łatwo wejść na szczyt, ale dużo trudniej się na nim utrzymać. My chwilowo jesteśmy na takim szczycie. Po ponad dwóch latach sabotażu ze strony Smudy i starego związku mamy w końcu zespół. Ten zespół nie boi się grać. Potrafi dominować, co pokazał w meczu z Anglią. To nie jest drużyna z Euro, która kopała gdzieś na księżycu.

Urugwajska prasa pisze coś, że nie jesteśmy czołówką. OK, niech sobie pisze. Pokażmy tym meczem, że coś się zmienia na stałe i że do tej czołówki dążymy. Możemy nawet z Urugwajem przegrać, ale jeśli zagramy tak jak z Anglią, jeśli będziemy dominować, to dla mnie nie jest to żaden problem. Fajnie byłoby wygrać, ale wolę zobaczyć dobrą grę.

Podoba mi się, że szansę dostaje coraz więcej młodzieży. W ogóle w całej polskiej piłce widać pod tym względem zmianę. Widzew wysprzedał gwiazdorów i wygrywa dzieciakami, Polonia to samo. I o to chodzi! Ja mówiłem już o tym od dwóch lat. Naprawdę wolę przegrać z naszymi niż z farbowanymi lisami. Waldek zmienił proporcje i proszę zobaczyć, co się ostatnio działo. Inaczej gra się dla swojej ojczyzny, a inaczej dla obcej. Kadra jest unikalna. W klubie możesz rozegrać sto meczów i każdy może być taki sam. W kadrze, jak jest 80. minuta i gaśnie ci światło to musisz dać coś z wątroby, z magazynu. Ja to widziałem w meczu z Anglią. Ci chłopcy naprawdę dali z siebie wszystko.

Cieszę się, że Teodorczyk przesądza w tym sezonie o wynikach Polonii, Milik strzela dla Górnika, a potem obu widzę w kadrze. W ogóle dawno chyba nie mieliśmy takiego wyboru w napadzie. Jest ta dwójka, jest Sobiech, nieźle dysponowany ostatnio Piech, no i oczywiście Lewandowski. Ludzie zastanawiają się, czy Milik przebije Lewego, kto ma większy potencjał itd. – ja bym na razie wstrzymał się z tą dyskusją. Milik niech utrzyma formę, jeszcze musi kilka razy coś udowodnić. Lewy na razie jest poza zasięgiem. Wokół niego trzeba budować kadrę. Kazimierz Górski powiedział kiedyś, że miał w zespole dwóch piłkarzy klasy światowej – Deynę i Lubańskiego. Tę dwójkę otoczył potem nami przeciętniakami i zbudował fantastyczny zespół. Wierzę, że Waldek zrobi podobnie.

No i jeszcze jedna sprawa – liczę, że z Urugwajem gola strzeli Lewandowski. Dziennikarze liczą mu minuty bez bramki w kadrze, ale zwróćmy uwagę, że on te minuty zbierał przeważnie w drużynie Smudy, gdzie była prywata, nie wiadomo, kto gdzie grał itd. Dlaczego Lewy strzela w Borussi? Bo tam jest wszystko poukładane, on tylko skupia się na tym, co robi najlepiej. A w kadrze jest maszynką do wszystkiego. Powoli już się to zmienia. Zagrajmy znowu jak z Anglikami i wygrajmy cztery miesiące psychicznego luzu.

Pożegnanie z betonem

Kompromitacja i jeszcze raz kompromitacja. Czasami wydaje mi się, że w polskiej piłce nic mnie już nie zaskoczy, a tu proszę – przekładamy mecz z Anglią, bo na stadionie za 500 mln euro ktoś nie zasunął dachu. Za ten Bubel Narodowy czas wyciągnąć konsekwencje .

O tym jak fatalny to stadion mówiłem już wielokrotnie. 11 stycznia wysłałem nawet specjalne pismo do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ. Odpowiedź dostałem po dwóch tygodniach podpisaną przez młodszego referenta, że nie ma czynu zabronionego. Publicznie wówczas na komisjach sejmowych zacząłem mówić, że to żaden Stadion Narodowy. To był Przekręt Narodowy, najdroższy bubel świata. Już wtedy zwracałem uwagę, że owszem – stadion ma dach, ale jest to dach przeciwsłoneczny, a nie przeciwdeszczowy. Platini, jak wizytował ten stadion, to akurat zaczęło padać. I co? Zrobiono z tym coś? Jasne, że nie.

A przecież inni z takimi sytuacjami radzą sobie od razu. W Doniecku przed meczem Ukraina – Francja było oberwanie chmury, ale mecz jakoś się odbył. Na stadionie, który kosztował 80 mln euro. Nasz był droższy jakieś sześć razy, więc jak tu nie mówić o przekręcie? Po jaką cholerę buduje się dach, który zamyka się tylko wtedy, gdy jest 30 stopni Celsjusza, a nie zamyka się, kiedy pada deszcz albo grozi zasypaniem śniegiem, jak to się działo w sparingu z Portugalią? Ktoś tu zrobił ewidentny skok na kasę. Zadzwonił do mnie zresztą ostatnio minister Jerzy Polaczek i powiedział, że do dziś nie może doczekać się na dokumenty, jakie krążyły między Ministerstwem Sportu a Narodowym Centrum Sportu. Kto wydawał kasę na te dachy? My, posłowie, mimo że mamy dostęp do informacji niejawnych, nie wiemy. Po prostu nie ma tych dokumentów.

Winę za wczorajszy skandal ponosi organizator, czyli Polski Związek Piłki Nożnej. On powinien pilnować tak oczywistych spraw. Jak można lekceważyć prognozy pogody? Zresztą nie tylko sprawa dachu jest absurdalna. Absurdem jest też murawa. Po ostatnim meczu z RPA sami zawodnicy mówili, że grali na gnojówce. Tam śmierdziało gnojem, więc co to znaczy? Znaczy to, że mamy do czynienia z bublem. I w tym miejscu to nie jest tylko kompromitacja PZPN-u, ale też 40-milionowego narodu. Cały świat się z nas śmieje.

Mecz o godzinie 17.00 oczywiście obejrzę. Jest to rocznica, która mnie zobowiązuje. Liczę na powtórkę wyczynu chorzowskiego z 1973 roku, ale liczę też na kibiców. Czekam na 26 minutę i 10 sekundę, kiedy ma nastąpić oficjalne pożegnanie betonu. Tzw. wychusteczkowanie, które uzmysłowi ludziom ze związku, że nie nadają się do niczego. Ich czas minął. Kręcina, Potok, Antkowiak – oni już teraz powinni zrezygnować z walki o fotel prezesa. Mam nadzieję, że więcej na meczach już się nie pojawią.