Archiwum dla Czerwiec, 2012

Grajmy na Narodowym!

Jestem rozczarowany. Myślałem, że Niemcy rozjadą Włochów, bo po pierwsze – dłużej odpoczywali, po drugie – Włosi mieli w nogach dogrywkę z Anglikami. Nie wiem, co się w tym meczu stało. Po raz pierwszy Niemcy zagrali nie po niemiecku.
Ten młody zespół chyba nie przewidział takiej sytuacji, że pierwszy straci bramkę. Niemiecka maszyna zawsze polegała na tym, że świetnie grali w tyłach, męczyli rywala, potem strzelali jedną, drugą i trzecią. Tutaj stracili gola i od tego momentu zaczęła się tragedia. W tym momencie, jak przegrywali 0:1 dalej powinni grać swoją piłkę. Klepać ich, zamęczyć bieganiem. Po co oni rzucili się od razu do tego odrabiania? No po co? Szybko chcieli odbić, no to sobie odbili – nerki. Balotelli dostał piłkę, strzelił na 2:0 i koniec.
Ja bym się nad tym całym Balotellim nie zachwycał aż tak bardzo. To, co strzelił na 1:0, to co strzelił na 2:0 – majstersztyk. Ale to był tzw. dzień konia. Umówmy się – Niemcy zrobili takie błędy, że on to po prostu musiał strzelić.
Najlepszy na boisku był Pirlo, chociaż gdyby wygrali Niemcy to ja bym typował Oezila. Zobaczymy, co teraz pokaże w finale, bo dla mnie nie jest jeszcze na tym turnieju najlepszy. Gra świetnie, ma fantastyczne przerzuty, dużo widzi, ale powtórzę jeszcze raz: największymi futbolowymi mózgami na Euro są Xavi i Iniesta. Teraz w lepszej formie jest ten drugi, więc, jeśli w finale wygrają Hiszpanie, to on powinien być najlepszym piłkarzem turnieju. Stawiam, że tak się stanie. Hiszpanie mają 24 godziny więcej odpoczynku, na etapie szóstego meczu to duża przewaga. W dodatku wciąż czekamy na ich najlepszy mecz. Włosi najlepszy mieli wczoraj, z Niemcami, Xavi i spółka – jeszcze nie.
Ze spraw bieżących koniecznie poruszę jeszcze temat Stadionu Narodowego. Jestem dumny, że będzie nazywał się imieniem Kazimierza Górskiego, teraz trzeba tylko przypilnować, żeby kadra wszystkie mecze eliminacyjne grała właśnie na tym stadionie. Nie żadne Wrocławie, Gdański itd. Słyszę teraz, że nasi wybitni eksperci już zaklepali tam mecze. To jakaś paranoja.
Złożyłem na komisji wniosek do minister sportu, żeby zrobiła, byśmy wszystko grali na Narodowym. Ja wiem, że mecz z San Marino to nie to samo, co mecz z Anglią i że może być problem z zapełnieniem stadionu. Ale, ale… Zróbmy karnety! Po to jest Wembley, po to jest Saint Denis, żeby grała tam reprezentacja! Czy my naprawdę nie chcemy szanować kibiców? Towarzyskie grajmy sobie, gdzie chcemy. Słyszę teraz np. o jakiejś Bydgoszczy. A niech grają… Mecze o punkty natomiast muszą być rozgrywane na Narodowym. Muszą i tyle. Tak samo, jak siedziba związku powinna być przy stadionie. Nie jest prawdą, że trzeba wykupić teren. Boniek rozmawiał na ten temat z Platinim. No, ale ja się nie wtrącam. Nie mój cyrk, nie moje małpy.

O mikrusach, nudzie i przewidywalności

Przyglądam się ostatnio głosom na temat reprezentacji Hiszpanii i dziwi mnie, jak ktoś mówi o nudzie i przewidywalności. Jaka to przewidywalność, gdy klepie jeden z drugim i w każdej chwili może posłać takie krzyżowe podanie, jakiego my w ostatnich dziesięciu latach nie zrobiliśmy ani jednego? Świętej pamięci pan Kazimierz Górski zawsze powtarzał: im dłużej my przy piłce, tym krócej oni. Tak to wygląda. W futbolu chodzi o zdobywanie bramek, więc o co tyle krzyku? Więcej >

Chamstwo najgorszej materii

Przez media przetacza się dyskusja na temat nowego selekcjonera. Jedni mówią, że będzie nim Berti Vogts, inni, że Fornalik. Jeszcze inni twierdzą, że nie ma co dywagować, bo ten ostatni to już na dziewięćdziesiąt dziewięć procent tym selekcjonerem będzie. Nie chcę teraz mówić, czy Fornalik się nadaje, czy się nie nadaje. Nie obchodzi mnie to. Jeżeli to są typy PZPN-u, to jeszcze raz podkreślę, że dla mnie może przyjść Mourinho z Fergusonem, ale przy tych ludziach, którzy obecnie rządzą polską piłką, i tak nic nie wskórają. Więcej >

Hiszpania z Lewandowskim byłaby mistrzem Europy

Największą wtopą fazy grupowej jest oczywiście zespół Smudy, Laty i PZPN-u, ale że nie ma nic wspólnego z reprezentacją narodową, to w tym tekście nie będzie o niej ani słowa. W pierwszych dwóch tygodniach turnieju zaskakuje mnie jedna rzecz: wszyscy grają ofensywnie! Każdy chce wygrywać. Nawet Ukraina, która już odpadła, ale przynajmniej rozegrała trzy mecze na dwieście procent. Poniżej moje małe podsumowanie fazy grupowej.
Największe zaskoczenie: Grecja. Rok kryzysu spowodował, że mieli problemy z klubach, nie dostawali kasy, ciągle chodzili zdołowani. Dla mnie to była drużyna do odstrzału, jak Irlandczycy, którzy od początku wiedzieli, że po trzech meczach wrócą do domu. Grekom „powera” dał pierwszy mecz z drużyną Smudy. Przetrwali mecz w dziesiątkę, ba, prawie go wygrali. Potem powoli zaczęli się rozpędzać, aż dobili Rosjan. Aha, zaskoczyli mnie też Anglicy, ale to już na drugim miejscu. Zmienili trenera na miesiąc przed Euro i wyszli z grupy na pierwszym miejscu. Na miesiąc przed Euro, gdy w Polsce tzw. pseudoeksperci mówili, że Tomaszewski zgłupiał, bo chce wyrzucić Smudę w trakcie budowania zespołu półtora roku przed Euro. No i co teraz? Budować to można wrzód na dupie. Reprezentację albo się ma albo jej nie ma. Tyle. Więcej >

Wariant Putina! Rozpier… wszystko!

Pisałem kilka dni temu, że jeśli nie awansujemy z grupy, to będziemy największymi frajerami. Pisałem o sabotażu, o trenerze-idiocie bez matury, o jego fatalnych pomysłach i jeszcze gorszych decyzjach. W tym momencie powiem jedno: takiej kompromitacji w historii polskiej piłki jeszcze nie widziałem! Mam nadzieję, że już nigdy, ale to NIGDY 40-milionowy naród nie będzie reprezentowany przez farbowanych lisów i ludzi skazanych za korupcję. Od roku czasu mówiłem: Smudę trzeba wypier… dyscyplinarnie! Nie słuchaliście, spijaliście jego słodkie pierdzenie, a teraz macie. Pijcie to piwo, które wam naważył. Więcej >