Za kilka dni rozpoczęcie Euro 2012, więc mamy dobry moment na rozpoczęcie blogowania. Wyjątkowo szczególnie obserwuję ostatnio media i trochę mi to przypomina bajkę o prostytutce i orkiestrze – k…, coś tu nie gra.

Mierzi mnie ostatnio np. taka sprawa: wszyscy mówią o występie piłkarzy, Smudy, Laty i PZPN-u, nikt natomiast nie podkreśli tego, że to MY, POLACY, jesteśmy współorganizatorami mistrzostw i to my będziemy za te mistrzostwa oceniani. Kibice. Zwykli ludzie. Mnie już nie obchodzi ta kadra i jej wyniki, wielokrotnie mówiłem, że złodziei i farbowanych lisów dopingować nie będę, chodzi o postrzeganie NAS, POLAKÓW, jako naród. Tutaj też toczymy ważny mecz i tego meczu przegrać NIE MOŻEMY. A na razie wygląda to średnio. Media podgrzewają atmosferę, ale w zupełnie innym kierunku.

Byłem w życiu na wielu piłkarskich imprezach i wiem, że spotkania to jedno, a życie nocne – drugie. Oferta piłkarska jest fajna, ale mecze kończą się o 22, strefy kibica o 1, a co potem? Czy media, organizatorzy promują jakąś ciekawą ofertę dla kibiców z innych krajów? W ogóle się o tym nie mówi. A przecież tutaj możemy dużo ugrać. Pokazać, że jesteśmy towarzyscy, tolerancyjni. Uświadomić przyjezdnym, że Polska ma fajną, przyjazną twarz. Że warto tutaj wracać. Inaczej dalej będziemy umorusani w bagnie stereotypów, a jakiś Campbell zacznie pieprzyć głupoty o rasizmie. Grecy jak będą jechać z Warszawy do Wrocławia i zobaczą nasze drogi, to ich krew zaleje. Hiszpanie, Włosi, reszta to samo. I w takich momentach te braki powinniśmy nadrobić naszą polską gościnnością. No, ale tego się nie nagłaśnia. Ja przynajmniej tego nie słyszę.

Słyszę jedynie polityków, celebrytów, panie prowadzące programy informacyjne, jak to się świetnie znają na piłce. Wszyscy chcą zabłysnąć. Wszyscy tacy mądrzy. Powiem wprost – dla mnie to jest żenada. To jest populizm. Nie mogę patrzeć na tych wszystkich polityków-patriotów-idiotów, którzy teraz przy okazji Euro zaczynają mądrzyć się na futbolowe tematy.

Teraz futbolowym ekspertem może być nawet niejaki Materna. Jemu się wszystko podoba, on wszędzie widzi plusy. Dlaczego? Bo ma z tego korzyści. Poklepie Grzesia Latę po plecach i zawsze jakiś spektakl z okazji otwarcia stadionu dostanie. Swego czasu siedział ze mną w studio, był też Antoni Piechniczek i w pewnym momencie zapytałem „Przepraszam, na jakiej podstawie pan to robi?”. No, ale to komediant, satyryk. Widocznie lubi jak się ludzie z niego śmieją.

Każdy niech słucha, kogo chce. Ja artysty komediowego wypowiadającego się na temat piłki słuchać nie zamierzam! Tak jak tych wszystkich polityków, którzy krzyczą teraz „tak, tak, żyjemy Euro, ściskamy kciuki za Polskę”, a jak pytam ich o ośmiu zawodników podstawowego składu, to siedzą cicho. Ręce opadają. Dla nich, dla wszystkich celebrytów-przebierańców i Materny  – też, mam jeden apel: stonujcie trochę, bo na piłce to się GÓWNO znacie.

PS Temat reprezentacji przed pierwszym meczem na Euro poruszę w piątek.