Smuda przez kilka dni mówił, że bramkarzem nr 1 jest Wojtek Szczęsny, przez chwilę nawet pomyślałem, że zaczął kierować się profesjonalnym podejściem do futbolu, a dzisiaj czytam, że w meczu Czechami zagra Tytoń. Rozumiecie coś z tego? Ja nie. To tylko potwierdza dyletanctwo i niedouczenie trenera bez matury. Powtarzam jeszcze raz: DYLETANCTWO.
Normalny szkoleniowiec po meczu z Rosją mówi: broni ten i ten. Tymczasem tutaj wytworzyła się jakaś szopka. Wczoraj cała Polska zastanawiała się, kto stanie w bramce. Pomyśleliście, jak się taki bramkarz w tej sytuacji czuje? Do jasnej cholery, czy to jest normalne? Petr Cech powiedział na konferencji prasowej, że on do meczu z Polską przygotowuje się od kilku dni, każdego zawodnika ma rozpracowanego, wie kto jak strzela itd. U nas Smuda, ten niedouczony trener, powiedział, że decyzję podejmie 24 godziny przed meczem, a potem odwrócił kota ogonem i stwierdził, że jednak nie. Że zrobi to Jacek Kazimierski. Czy tak robi selekcjoner? Przecież to przerzucanie odpowiedzialności.
Dzień przed kluczowym dla Polaków meczem mamy więc dziwną sytuację. Sytuację, gdzie fatalnie czują się dwaj bramkarze. Tytoń – najpierw był pewien, że nie zagra, teraz już wie, że w sobotę wszystko będzie zależeć od niego. Szczęsny – dwa lata grał, żeby być pierwszym bramkarzem, a dzisiaj brutalnie ląduje na ławie. To jest porażka Wojtka. No, ale co zrobić. Zawszę będę powtarzał, że mamy drużynę profesjonalnych piłkarzy prowadzoną przez nieprofesjonalnego trenera. Ja się z tym nie zgadzam od lat, nie wiem jak Wojtek.
Mnie też kiedyś zmieniono. Na mistrzostwach świata w Argentynie Jacek Gmoch podszedł do mnie po pierwszym spotkaniu i powiedział: odstawiam ciebie. Odstawiam, bo Zyga Kukla będzie lepszy na południowców. Powiedziałem: trenerze, nie ma problemu. Wiedziałem to już po meczu z Argentyną, Kukla też to wiedział. Nie było między nami rywalizacji, niepotrzebnego ciśnienia. Tak to powinno wyglądać u profesjonalnego trenera.
Smuda jaki jest, każdy widzi. Teraz zagra o awans i jeśli to spieprzy, to trzeba będzie to wszystko zaorać. Zaorać i zacząć od początku. Przecież to jest najsłabsza grupa Euro! Awans to obowiązek! Czesi? Dostali manto od Rosji, a potem zagrali piętnaście minut z Grecją. Tego nie można nie wykorzystać.
Dla mnie dopiero ćwierćfinał da odpowiedź, czy to jest jakaś drużyna czy jednak nie. Awans w ogóle mnie nie elektryzuje. Ktoś pyta mnie, czy w razie sukcesu wypiję lampkę szampana… He, a co mnie to obchodzi? Przecież ja dalej nie kibicuję wszystkiemu, za co weźmie się Smuda. Mnie obchodzą obrazki telewizyjne, jak po meczu Grecja – Czechy przedstawiciele trzech narodów tańczą na rynku zorbę. Aż łezka się kreci. Albo Irlandczycy – widzieliście, co oni wczoraj robili? Oni czują się tutaj wspaniale, Polacy otworzyli dla nich serce, to i oni otwierają swoje. Przegrali 0:4, ale fajnie się bawili. To jest to!