Archiwum dla Lipiec, 2012

Turniej przygłupów wyszedł Śląskowi bokiem

Za nami pierwsze awanse naszych drużyn w europejskich pucharach. Super, fajnie, zawsze to jakieś punkty do rankingu. Z tym, że ja bym się aż tak bardzo tymi zwycięstwami nie podniecał. Widzieliście tych przeciwników? Przecież to były takie drużyny, że Orły Górskiego by ich pokonały.

Fatalnie zagrał Śląsk. Ja już kilka tygodni temu mówiłem, że we Wrocławiu ktoś upadł na głowę, by w trakcie zmagań o puchary zorganizować jakiś turniej Masters. Przecież taki turniej to przeżytek, w tej chwili nie robi się już czegoś takiego. Nie można grać w weekend dwóch meczów, jak w środę ma się ważny mecz o awans. Śląsk był przez to wypompowany. Grał z Benfiką na dwieście procent, a ta sama Benfika tak naprawdę miała te rozgrywki gdzieś. Oni sobie przyjechali na darmowe przygotowania.

Ci, którzy ten turniej przygłupów zorganizowali, chyba już wiedzą, na czym polega futbol. Na pewno widzieli środowy mecz z Czarnogórcami, potykanie się o nogi piłkarzy i cudem wywalczony awans. Śląsk powinien teraz ręce do góry składać, bo grał dramatycznie słabo.

Podobała mi się natomiast Legia. Nie dlatego, że wygrała, że wrzuciła rywalowi piątkę. Chodzi mi o młodzież. To była demonstracja profesjonalnego podejścia do futbolu. Wzór dla reprezentacji Polski. Legia stworzyła sobie zespół z kilkoma doświadczonymi piłkarzami, jak Żewłakow, a do tego co chwilę wpuszcza na boisko młodych. Łukasik, Furman, Żyro, za chwilę tych juniorów będzie jeszcze więcej. Oni mają się od kogo uczyć. Na plus zaliczam też transfer Saganowskiego, bo widać, że jeszcze coś tam potrafi. No i ma kupę doświadczenia, też będzie pomagał młodym. Dlatego jeszcze raz powtórzę: brawo, brawo, taka systematyczna praca musi procentować. Dziś każdy widzi, że na Euro trzeba było brać Żewłakowa, a nie jakiegoś Francuza Perquisa.

Kolejna runda to będzie sprawdzian na 50 procent. To będą już trochę mocniejsi rywale, ale też do ogrania. Wyróżnia się tylko Pilzno, bo jak dla mnie Helsingborg wcale taki mocny nie jest. Śląsk, jak zacznie profesjonalnie podchodzić do roboty, spokojnie powinien z nimi wygrać. Liczę też na Ruch, bo widać, że fajnie pracują. Trójka u siebie, trójka na wyjeździe. Odszedł jeden Fornalik, przyszedł drugi. Wszystko gra. Współczuje Piechowi, że Smuda nie wziął go na Euro. Widać było to na wiosnę, widać też teraz, że chłopak potrafi grać. No, ale pierwszeństwo zawsze należy do farbowanych lisów. Może teraz będzie inaczej.

Na razie wciąż nikt dobrze nie przeanalizował porażki na Euro. Ostatnio zebrała się komisja, byli panowie z infrastruktury, z transportu, Mucha itd. Wszyscy byli. Niestety, mój przyjaciel z boiska Grzegorz Lato akurat pojechał na urlop… Wszystko zostało więc przełożone na 18 września. Wówczas dowiemy się, co w trawie piszczy.

Różnica między Khedirą a Sibikiem

Chcę pogratulować Śląskowi za wczorajszy mecz w eliminacjach Ligi Mistrzów. Umówmy się – zagrali słabo, ale osiągnęli kapitalny wynik. To pokazuje, że ci chłopcy mają charakter. Grają bez pieniędzy dla pieniędzy. Im więcej wygrają w Totka w tych eliminacjach, tym lepiej dla nich. Dobrze, że utarli nosa Czarnogórcom, bo to była drużyna z serii „wieś tańczy i śpiewa”, a ich kibice tylko to potwierdzili.

Czytam teraz o jakichś pobiciach. Rzecznik prasowy trafił podobno do szpitala. Mam nadzieję, że UEFA nie popuści tego. Że potraktuje to odpowiednio i w przyszłym sezonie będzie szlaban dla takich gospodarzy. Od razu apeluję do kibiców Śląska: nie rewanżujcie się! Pokażcie to, z czego słynęliśmy w trakcie Euro. Nie ma, co się zniżać do tak niskiego poziomu. Nasze polskie serce i polska gościnność niech dalej robią dobre wrażenie.

To tyle, bo w samym meczu wydarzyło się niewiele. Powoli moje myśli zmierzają teraz ku Igrzyskom Olimpijskim. Mówicie, że piłka na IO jest słaba. No dobra, ale moim zdaniem warto ją oglądać z jednego powodu: to doskonała promocja zawodników! To jest przegląd największych talentów światowego futbolu. Nas tam oczywiście nie ma, ale póki w związku jest jakiś Piechniczek i reszta, to niby czemu mielibyśmy tam być?

My nie potrafimy szkolić, nie potrafimy rozbudzać potencjału. Potrafimy marnować pokolenia, tak jak te z 1992 roku, które dwadzieścia la temu zdobyło srebro. Ilu z tych piłkarzy było naprawdę gwiazdami światowego futbolu? No ilu? Dzisiaj dalej w tym tkwimy. Osiągamy jakieś sukcesy U-15, U-17, a później jak pójdziemy do wieku seniora to wszyscy biją nas na łeb na szyję.

Niemcy w 2009 roku zdobyli mistrzostwo juniorów, Loew do RPA wziął z tamtej kadry jakiegoś Oezila, Mullera, Khedirę. Wszyscy pytali: kim są ci ludzie? Dzisiaj ten Khedira gra w Realu Madryt. Od razu przypomniał mi się rok 2001. Podobna sytuacja. Też wygraliśmy U-19. Namawiałem Engela: weź do Korei swoich 17 piłkarzy i 6 młodych z drużyny, która właśnie osiągnęła juniorski sukces. Co zrobił Engel? Powołał debiutującego trzydziestoparoletniego Sibika. No i tutaj mamy odpowiedź, czym są zainteresowane futbolowe potęgi, a czym jesteśmy my. Sibik, kto to jest Sibik? Gdzie on teraz jest?

Dlatego jeszcze raz powtórzę: dajmy sobie spokój z takimi piłkarzami i patrzmy na młodzież. Na IO zachęcam do stawiania, kto za chwilę będzie grał w Realu, Barcelonie itd. Bo będzie, na pewno. Przecież Hiszpanie wygrali niedawno U-19, a za chwilę pewnie wygrają też na Igrzyskach. Zdominują wszystko. Ale należy im się. Za szkolenie właśnie.

W koło Donaldzie

To był niesamowity sportowy weekend. Wygrana siatkarzy 3:0 – coś nieprawdopodobnego, finał Wimbledonu Agnieszki Radwańskiej – to samo. Zastanawia mnie teraz tylko jedna rzecz. Dlaczego media tak słabo nagłaśniają te sukcesy? Dlaczego już jutro to wszystko zejdzie na dalszy plan, a my dalej będziemy zajmować się tym, że Lato ze Zdziśkiem walczą o fotel prezesa PZPN, a jakiś Dziurowicz oskarża Probierza, że sprzedał mecz? Kogo to obchodzi?
Znowu ponarzekam na media. Czy one nie widzą, że to jest idealny moment, żeby wykorzystać nasze ostatnie sukcesy w siatkówce i tenisie? Jeśli Agnieszka gra w finale Wimbledonu, to może zróbmy wszystko, żeby to w stu procentach nagłośnić? Zróbmy z tego coś nieprawdopodobnego. Niech media o tym piszą, wałkują ten temat, niech ci ludzie garną się do tenisa. Agnieszka mówi, że ma żal do siebie, że słabiej zagrała. Agnieszko, życzę ci, żebyś zawsze grała w finale najbardziej prestiżowej tenisowej imprezy i zawsze przegrywała z najlepszą rakietą świata.
Polscy kopacze nie osiągną takiego sukcesy nigdy. Nigdy! A pisać będzie się o nich non stop. Mamy najgorsza piłkę na świecie, najgorszą korupcję, premiera, który te patologie legalizuje. No i media, które to nakręcają. To tak jak z Madonną. Znajomi muzycy mówią mi, że ona nie ma głosu i to media wykreowały ją na najlepsza piosenkarkę świata. Nie wiem, czy to prawda, nie znam tej pani. Wiem tylko, że na „Przekręcie Narodowym” wypełni wszystkie miejsca. Taka jest dziś siła mediów. Burdy w Warszawie, jedyny czarny dzień Euro, to właśnie wina tego, że jeden z drugim promowali jakieś historyczne podteksty. Debilizm. Ale widocznie ludzie to lubią.
Ekscytują się teraz, że jakiś Dziurowicz kilka dni przed wyborem selekcjonera reprezentacji Polski oskarża Probierza, że kilka lat temu sprzedał mecz. Kim jest Dziurowicz? Jeśli taki człowiek jest dla mediów wiarygodny, to gratuluje tym mediom. Ludzie… Ten człowiek kupił 200 spotkań i jaką karę odbył? On teraz może powiedzieć wszystko, każdy może powiedzieć wszystko. W gazetach powinno się mówić o czwórce siatkarzy, którzy zgarnęli indywidualne nagrody, a nie o jakimś Dziurowiczu. Absurd.
Nie wiem też, jak można ekscytować się tym, kto zostanie prezesem PZPN-u. Przecież to jest wyścig szczurów, tak obrzydliwy, że nawet nie chce się na to patrzeć. Lato jest tragiczny, Czarnecki komiczny, Kręcina nie wiem, czy może startować, bo toczy się przeciw niemu postępowanie. Codziennie jacyś nowi kandydaci się pojawiają. Dla mnie żaden z nich nie jest wiarygodny. To trzeba rozbić kuratorem. Powtarzam to po raz tysięczny i powtarzać będę w nieskończoność. Inaczej za dwa lata znowu obudzimy się w ręku w nocniku. Dziennikarze dalej będą do mnie dzwonić, a Donaldinho z ekipą zaśpiewa „Nic się nie stało”. I tak w koło Macieju. Albo w koło Donaldzie, jak to woli.

Donald, jaka gra? Na klarnecie czy na cymbałach?

Oglądałem wczoraj podsumowanie Euro w Pałacu Prezydenckim i przypomniała mi się bajka o prostytutce i orkiestrze: k…, coś tu nie gra. Czy na tym spotkaniu był Smuda? Gdzie podział się Lato? Panie premierze, panie prezydencie – proszę mi odpowiedzieć. To jest niemożliwe, żeby dwóch „tfórców” brakowało w takim momencie.
Tusk to dla mnie jeden ze zwycięzców tego Euro, teraz będzie wielbiony, bo świetnie zorganizowaliśmy turniej. Ale, ale… Nie zapominajmy, że takiej imprezy nie organizuje Tusk, Komorowski czy Kaczyński. Organizujemy ją my, Polacy. Komorowski powiedział: „zdaliśmy egzamin”. W stu procentach się z nim zgadzam. Krew mnie natomiast zalała, jak Donaldinho zaczął dziękować piłkarzom. „Dziękuję za grę”. Czy on siebie słyszał? Ja się pytam: jaką grę? Na cymbałach czy na klarnecie? Można dziękować wolontariuszom, kibicom, ludziom zaangażowanym w to Euro. Patałachom, którzy nas skompromitowali, dziękować nie można! To była kompromitacja Tuska. Zbłaźnił się po raz drugi w ostatnim czasie. Brakowało tylko, żeby podszedł do Komorowskiego i razem zaśpiewali a capella „Nic się nie stało”.
Śmieszy mnie to zakłamanie. Gdyby Rosja wygrała z Grecją i mielibyśmy 3. miejsce w grupie, to pewnie daliby Orła Białego dla Smudy, a Łukasz P. dostałby jakieś drugi oznaczenie. Sukces odnieśliśmy jako naród, bo piłkarsko się zbłaźniliśmy. Jeszcze raz powtórzę: Polacy grali, ale na cymbałach.
Kto jeszcze jest wygranym Euro? Na pewno Xavi, na pewno Iniesta, na pewno też Pirlo, bo praktycznie w pojedynkę doprowadził tych skorumpowanych Włochów do finału. Nie rozumiem natomiast zachwytów nad Balotellim. Nie, on nie jest wygranym. To Wańka Wstańka. Nie wiadomo, kiedy wstanie, kiedy się położy. Mourinho powiedział o nim, że gdyby pracował na pięćdziesiąt procent, byłby najlepszym piłkarzem świata. No i pewnie ma rację.
Wygrał też Ronaldo. Co by o nim nie mówić, potwierdził, że potrafi grać też w reprezentacji. Mecz z Hiszpanią to był mecz Hiszpanii z Ronaldo. Świetnie grał. Szkoda, że dalej nie weszli, bo byłaby to zasługa tylko jednego piłkarza. No, ale Hiszpanie byli w tym turnieju poza zasięgiem. Trafił Ronaldo na ścianę.
Sukces odnieśli też Anglicy. Przegrali, odpadli w ćwierćfinale, ale raz jeszcze pokazali, czym jest profesjonalny futbol, szkolenie, selekcja. Przecież oni trenera wzięli miesiąc przed mistrzostwami, a i tak radzili sobie dobrze.
No i chyba na koniec dodam tę Natalię Siwiec, o której wszyscy piszą. Wypromowała się kobieta, niech promuje się dalej. Jeśli nam, Polakom to coś daje, to niech robi, co chce. Osobiście mierzi mnie takie lansowanie, ale to jej sprawa. Ja pani Natalii nie znam i znać nie chcę.