Na paskach informacyjnych znowu przewijają się nasi biegaczokopacze. Już odpoczęli, zresetowali się po Euro i zaraz znowu zaczną to samo. Czego spodziewam się po meczu z Estonią? Niczego. G… mnie to obchodzi. To jest typowa zmiana szyldu. W dalszym ciągu czterdziestomilionowy kraj, nas Polaków, reprezentuje zawodnik skazany za korupcję. W dalszym ciągu grają farbowane lisy. Gdzie zmiany? Czemu dwa miesiące po Euro nie usłyszałem żadnej rzetelnej analizy? Skoro nikt nie powiedział, co było dobrze, a co źle. Skoro nie ma zmian, to znaczy, że na mistrzostwach było bajecznie kolorowo. Mecz z Estonią rozpoczną ci sami, którzy skompromitowali nas na Euro. Dlatego jeszcze raz powtórzę: bojkot trwa. Fornalik to dla mnie Smuda-bis.

Ktoś powie: zaraz, ale jeszcze nie zaczął. Nie obchodzi mnie to. Powołał taką kadrę, że inaczej nazwać go nie mogę. To jest dalej kadra PZPN-u. Nadal tkwimy w błędzie. Tak to jest, jak zamiast dopuścić do castingu na selekcjonera Nowaka, Kasperczaka czy Lenczyka, wybieramy między Waldkiem a Engelem. Widzieliście, co zrobił Marek Zub, jak dostał szansę pracy w sztabie reprezentacji? Uciekł. Przyjął pierwszą lepszą ofertę z Litwy. I niech ktoś mi teraz powie, że to wszystko nie jest robione na wariackich papierach.

Jeszcze się nic nie zaczęło, a już wiadomo, że będzie tak samo. Superpuchar – przedsmak sezonu, wstęp do całorocznych zmagań, a na trybunach garstka kibiców. Nie ma Laty, nie ma prezesa Ekstraklasy. Puchar wręcza Janusz Matusiak… Jak ja to mogę skomentować? Jaki związek, taki wstęp. W normalnym futbolu Superpuchar to święto, 70 tys. widzów na trybunach jak ostatnio w Monachium. U nas Lato stwierdził, że płazem uchodzi mu nieobecność na komisji sejmowej, gdzie omawiane są sprawy Euro, to po co ma latać na jakiś śmieszny puchar?

Ale do siana byłby pierwszy. Jak Piechniczek i kilku innych speców, którzy właśnie wymyślili jakąś zapomogę dla byłych selekcjonerów. Nie no, kolejny przepiękny pomysł leśnych dziadów. Jak to słyszę, to zajady mi się robią. Kadra skompromitowana, Superpuchar skompromitowany, zaraz start kiepskiej ligi, a pierwsze, co słyszę z ust Piechniczka, to pomysł zapomogi. Co mają powiedzieć ludzie, którzy całe życie zarabiali 800 zł, renciści albo emeryci? Niech ci ludzie już się nie ośmieszają. Są ośmieszeni do wszelkich granic.

Miałem jeszcze wspomnieć w tym tekście o Kubie Błaszczykowskim, który najpierw wkurzał się na brak biletów, a teraz ma złość do dziennikarzy, że słuchają jego durnych wywodów. Że niby źle odczytali jego słowa. Daruję sobie. Na razie ważniejszą kwestią jest przydzielanie licencji. Temat ten poruszę na najbliższej komisji sejmowej.

Mianowicie: licencje albo się przydziela albo nie. Potem jest odwoływanie się i znowu: albo się przydziela albo nie. Jedyną drogą prawną jest wojewódzki sąd administracyjny. Tylko on może zmienić decyzje komisji licencyjnej. Komisja niedawno zakończyła swoją działalność na ten sezon. Nie było żadnych przeciwwskazań. Tryb licencyjny zamknięty. Jak to więc możliwe, że za jakiś czas zebrała się znowu, żeby przydzielić licencję Polonii Bytom? No pytam. To złamanie statutu UEFA, ale u nas jakoś nikt o tym głośno nie mówi…