Archiwum dla Październik, 2012

Pożegnanie z betonem

Kompromitacja i jeszcze raz kompromitacja. Czasami wydaje mi się, że w polskiej piłce nic mnie już nie zaskoczy, a tu proszę – przekładamy mecz z Anglią, bo na stadionie za 500 mln euro ktoś nie zasunął dachu. Za ten Bubel Narodowy czas wyciągnąć konsekwencje .

O tym jak fatalny to stadion mówiłem już wielokrotnie. 11 stycznia wysłałem nawet specjalne pismo do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ. Odpowiedź dostałem po dwóch tygodniach podpisaną przez młodszego referenta, że nie ma czynu zabronionego. Publicznie wówczas na komisjach sejmowych zacząłem mówić, że to żaden Stadion Narodowy. To był Przekręt Narodowy, najdroższy bubel świata. Już wtedy zwracałem uwagę, że owszem – stadion ma dach, ale jest to dach przeciwsłoneczny, a nie przeciwdeszczowy. Platini, jak wizytował ten stadion, to akurat zaczęło padać. I co? Zrobiono z tym coś? Jasne, że nie.

A przecież inni z takimi sytuacjami radzą sobie od razu. W Doniecku przed meczem Ukraina – Francja było oberwanie chmury, ale mecz jakoś się odbył. Na stadionie, który kosztował 80 mln euro. Nasz był droższy jakieś sześć razy, więc jak tu nie mówić o przekręcie? Po jaką cholerę buduje się dach, który zamyka się tylko wtedy, gdy jest 30 stopni Celsjusza, a nie zamyka się, kiedy pada deszcz albo grozi zasypaniem śniegiem, jak to się działo w sparingu z Portugalią? Ktoś tu zrobił ewidentny skok na kasę. Zadzwonił do mnie zresztą ostatnio minister Jerzy Polaczek i powiedział, że do dziś nie może doczekać się na dokumenty, jakie krążyły między Ministerstwem Sportu a Narodowym Centrum Sportu. Kto wydawał kasę na te dachy? My, posłowie, mimo że mamy dostęp do informacji niejawnych, nie wiemy. Po prostu nie ma tych dokumentów.

Winę za wczorajszy skandal ponosi organizator, czyli Polski Związek Piłki Nożnej. On powinien pilnować tak oczywistych spraw. Jak można lekceważyć prognozy pogody? Zresztą nie tylko sprawa dachu jest absurdalna. Absurdem jest też murawa. Po ostatnim meczu z RPA sami zawodnicy mówili, że grali na gnojówce. Tam śmierdziało gnojem, więc co to znaczy? Znaczy to, że mamy do czynienia z bublem. I w tym miejscu to nie jest tylko kompromitacja PZPN-u, ale też 40-milionowego narodu. Cały świat się z nas śmieje.

Mecz o godzinie 17.00 oczywiście obejrzę. Jest to rocznica, która mnie zobowiązuje. Liczę na powtórkę wyczynu chorzowskiego z 1973 roku, ale liczę też na kibiców. Czekam na 26 minutę i 10 sekundę, kiedy ma nastąpić oficjalne pożegnanie betonu. Tzw. wychusteczkowanie, które uzmysłowi ludziom ze związku, że nie nadają się do niczego. Ich czas minął. Kręcina, Potok, Antkowiak – oni już teraz powinni zrezygnować z walki o fotel prezesa. Mam nadzieję, że więcej na meczach już się nie pojawią.

Powtórzmy Chorzów

Od kilku dni dzwonią do mnie dziennikarze z Polski i z Anglii. Wszyscy pytają o Wembley i wszyscy mają złe skojarzenia. Powiem, więc jeszcze raz: wtorkowy mecz z Anglią nie przypomina mi Wembley. To bardziej Chorzów. Czerwiec 1973 roku.

To był mecz, gdzie byliśmy pod ścianą. Start eliminacji mieliśmy fatalny, bo przegraliśmy z Walią 0:2, którą nazywaliśmy Anglią C. To była przypadkowa drużyna. Sami zawodnicy, którzy nie dostali się do rugby, więc zaczęli kopać piłkę. I my wtedy byliśmy tak wkurzeni, tak zdeterminowani, że stwierdziliśmy, że jak przyjedzie do nas Anglia, to musimy ten mecz wygrać. A graliśmy przeciwko najlepszym piłkarzom świata. Walka o każdy centymetr boiska, non stop przepychanki, prawo dżungli – słabsza kość pęka.

Tak samo musi teraz zagrać reprezentacja Polski, która też jest pod ścianą. Skompromitowała się na Euro, Smuda zostawił zgliszcza. W końcu trzeba to posprzątać, a moim zdaniem stoimy teraz przed ogromną szansą. Anglicy w przeciwieństwie do tych z Chorzowa, przyjadą w rezerwowym składzie. Bez Terry’ego, Lamparda i Ferdinanda. Co z tego, że mają Harta, skoro w obronie będą grać młodzi chłopcy. Robert Lewandowski i spółka, jeśli od początku zagrają odważnie, wysokim pressingiem, to są w stanie coś ugrać. Skoro nawet angielscy dziennikarze mówią, że ich kadra przyjechała tu po remis, to znaczy, że coś nie gra. Mecze u siebie trzeba wygrywać, więc moim zdaniem remis będzie naszą porażką.

Oczywiście wiem, że też mamy swoje problemy. Szkoda mi Kuby Błaszczykowskiego, ale nie ma co już tego roztrząsać. Fornalik powinien nastawić się na grę 14 zawodnikami. Wszyscy muszą zagrać na sto procent. Do przerwy niech zagra Grosicki, a po przerwie Wszołek na zmęczonego rywala. No i Milik. Od pierwszych minut bym go wpuścił zamiast Obraniaka, który mam nadzieję, że ostatecznie usiądzie na ławie. Ten facet w Podgoricy bawił się w jakieś samosądy, widać, że ma gorącą głowę. W tak ważnym meczu, jak z Anglią po prostu wolałbym nie ryzykować. Podobnie z Polanskim. Rozumiem jego tragedię, współczuję mu, ale jak wczoraj usłyszałem, że on ma w poniedziałek przyjechać, a we wtorek zagrać mecz, to ręce mi opadły. Przyjść, zagrać, wyjechać. Tak to ma wyglądać? Co mają powiedzieć inni powołani?

Nie rozumiem też sytuacji z Tytoniem. Fornalik już pierwszego dnia zgrupowania powinien powiedzieć, kto jest nr 1. A on kituje. Mówi, że być może zagra, a może nie. Ostatecznie raczej na niego postawi. Liczę na Tytonia, ale rywala nie zatrzymuje jeden człowiek. Mówią o mnie, że zatrzymałem kiedyś Anglię… Hmm. Przede wszystkim zrobił to pan Kazimierz Górski i jego drużyna. Po męskiej walce. Ale do tego meczu, do Wembley jeszcze wrócimy. Za rok o tej samej porze, gdy będą ważyć się losy awansu. Na razie powtórzmy Chorzów.