Kompromitacja i jeszcze raz kompromitacja. Czasami wydaje mi się, że w polskiej piłce nic mnie już nie zaskoczy, a tu proszę – przekładamy mecz z Anglią, bo na stadionie za 500 mln euro ktoś nie zasunął dachu. Za ten Bubel Narodowy czas wyciągnąć konsekwencje .

O tym jak fatalny to stadion mówiłem już wielokrotnie. 11 stycznia wysłałem nawet specjalne pismo do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ. Odpowiedź dostałem po dwóch tygodniach podpisaną przez młodszego referenta, że nie ma czynu zabronionego. Publicznie wówczas na komisjach sejmowych zacząłem mówić, że to żaden Stadion Narodowy. To był Przekręt Narodowy, najdroższy bubel świata. Już wtedy zwracałem uwagę, że owszem – stadion ma dach, ale jest to dach przeciwsłoneczny, a nie przeciwdeszczowy. Platini, jak wizytował ten stadion, to akurat zaczęło padać. I co? Zrobiono z tym coś? Jasne, że nie.

A przecież inni z takimi sytuacjami radzą sobie od razu. W Doniecku przed meczem Ukraina – Francja było oberwanie chmury, ale mecz jakoś się odbył. Na stadionie, który kosztował 80 mln euro. Nasz był droższy jakieś sześć razy, więc jak tu nie mówić o przekręcie? Po jaką cholerę buduje się dach, który zamyka się tylko wtedy, gdy jest 30 stopni Celsjusza, a nie zamyka się, kiedy pada deszcz albo grozi zasypaniem śniegiem, jak to się działo w sparingu z Portugalią? Ktoś tu zrobił ewidentny skok na kasę. Zadzwonił do mnie zresztą ostatnio minister Jerzy Polaczek i powiedział, że do dziś nie może doczekać się na dokumenty, jakie krążyły między Ministerstwem Sportu a Narodowym Centrum Sportu. Kto wydawał kasę na te dachy? My, posłowie, mimo że mamy dostęp do informacji niejawnych, nie wiemy. Po prostu nie ma tych dokumentów.

Winę za wczorajszy skandal ponosi organizator, czyli Polski Związek Piłki Nożnej. On powinien pilnować tak oczywistych spraw. Jak można lekceważyć prognozy pogody? Zresztą nie tylko sprawa dachu jest absurdalna. Absurdem jest też murawa. Po ostatnim meczu z RPA sami zawodnicy mówili, że grali na gnojówce. Tam śmierdziało gnojem, więc co to znaczy? Znaczy to, że mamy do czynienia z bublem. I w tym miejscu to nie jest tylko kompromitacja PZPN-u, ale też 40-milionowego narodu. Cały świat się z nas śmieje.

Mecz o godzinie 17.00 oczywiście obejrzę. Jest to rocznica, która mnie zobowiązuje. Liczę na powtórkę wyczynu chorzowskiego z 1973 roku, ale liczę też na kibiców. Czekam na 26 minutę i 10 sekundę, kiedy ma nastąpić oficjalne pożegnanie betonu. Tzw. wychusteczkowanie, które uzmysłowi ludziom ze związku, że nie nadają się do niczego. Ich czas minął. Kręcina, Potok, Antkowiak – oni już teraz powinni zrezygnować z walki o fotel prezesa. Mam nadzieję, że więcej na meczach już się nie pojawią.