Waldek chciał mieć ciastko i zjeść ciastko. Chciał za wszelką cenę wygrać z Urugwajem. Po co? My musimy wygrać mecz z Ukrainą, a nie z Suarezem i Cavanim. Ten mecz miał być tylko sprawdzianem. Mówiłem: możemy przegrać, ale pograjmy trochę w piłkę. No niestety, ja tej gry tym razem nie widziałem. To spotkanie pokazało, że Obraniak umie fantastycznie strzelać z dystansu, ale między nim a resztą drużyny jest jakieś napięcie.

 

Spójrzcie na jego reakcję po golu. Dla mnie gołym okiem widać, że jest jakiś konflikt. Obraniak strzela, ale Obraniak nie jest z zespołem. Lewy nie dostaje piłek, bo coś się dzieje. Dobrze, że mamy teraz te cztery miesiące do meczu z Ukrainą. Sprawdzian generalny zawaliliśmy, ale kilka spraw można jeszcze wyprostować. Waldek powinien teraz zamknąć piłkarzy w pokoju, postawić szampana i niech sobie wszyscy kilka rzeczy wyjaśnią. Bo tak dalej być nie może.

 

Druga sprawa – po co w meczu z Urugwajem wyszedł Polański? No po co? On w meczu z Ukrainą nie wystąpi, więc to był idealny czas, żeby znaleźć mu następcę. Czy taki następca się znalazł? Ja go nie widzę. Powinien być jasny przekaz: szukamy środkowego pomocnika, 45 minut zagra ten, a 45 minut tamten. Mogliby to być choćby Pawłowski z Trałką. Nie wnikam, czy Trałka to teraz poziom międzynarodowy, czy nie. Chodzi o jasne testowanie zawodników. Mecz z Urugwajem nie przetestował nikogo. Nie dał żadnych odpowiedzi. Fornalik bardziej niż na wypróbowywanie nastawił się na wynik. Co on chciał zostać trzecią drużyną świata? Ktoś powie teraz, że będzie miał jeszcze okazję w sparingu z Macedonią. Ale na Boga, tam zagrają ligowcy! Testować to trzeba z Urugwajem, a nie z jakimiś frajerami. Z frajerami to nawet ja zagram.

 

Niepokoi mnie jeszcze nasza gra ofensywna. Zawodnicy nie włączali się. Dlaczego nie grał Wszołek? Nie słyszałem, żeby miał kontuzję. Gość z Anglikami wyszedł w pierwszym składzie, a tu nagle cisza na jego temat. Robert znowu zagrał słabo, ale będę go bronił. Obraniak dał mu tylko jedną piłkę, a on takich potrzebuje przynajmniej z cztery. Jedną sam dograł Piszczkowi, ale czy on jest od dogrywania? Powtórzę: nasza gra ofensywna w tym meczu nie istniała.

 

Defensywna zresztą też. Samobój – OK, zdarza się. Ale jak to jest, że przy drugiej bramce stoi sobie napastnik Urugwaju, a nasi – choć jest ich trzech – nie są w stanie go zatrzymać? Piszczek krył na radar, wystarczyłoby zrobić dwa kroki do przodu. To był defensywny dramat. I on takich kryć na radar miał w tym spotkaniu dużo więcej. Suarez z Cavanim wiele się w tym meczu nie wysilili, a i tak zrobili z naszych wiatrak. Miały być cztery miesiące psychicznego luzu, a jest rozczarowanie i materiał do namysłu.