Bez kategorii

W koło Donaldzie

To był niesamowity sportowy weekend. Wygrana siatkarzy 3:0 – coś nieprawdopodobnego, finał Wimbledonu Agnieszki Radwańskiej – to samo. Zastanawia mnie teraz tylko jedna rzecz. Dlaczego media tak słabo nagłaśniają te sukcesy? Dlaczego już jutro to wszystko zejdzie na dalszy plan, a my dalej będziemy zajmować się tym, że Lato ze Zdziśkiem walczą o fotel prezesa PZPN, a jakiś Dziurowicz oskarża Probierza, że sprzedał mecz? Kogo to obchodzi?
Znowu ponarzekam na media. Czy one nie widzą, że to jest idealny moment, żeby wykorzystać nasze ostatnie sukcesy w siatkówce i tenisie? Jeśli Agnieszka gra w finale Wimbledonu, to może zróbmy wszystko, żeby to w stu procentach nagłośnić? Zróbmy z tego coś nieprawdopodobnego. Niech media o tym piszą, wałkują ten temat, niech ci ludzie garną się do tenisa. Agnieszka mówi, że ma żal do siebie, że słabiej zagrała. Agnieszko, życzę ci, żebyś zawsze grała w finale najbardziej prestiżowej tenisowej imprezy i zawsze przegrywała z najlepszą rakietą świata.
Polscy kopacze nie osiągną takiego sukcesy nigdy. Nigdy! A pisać będzie się o nich non stop. Mamy najgorsza piłkę na świecie, najgorszą korupcję, premiera, który te patologie legalizuje. No i media, które to nakręcają. To tak jak z Madonną. Znajomi muzycy mówią mi, że ona nie ma głosu i to media wykreowały ją na najlepsza piosenkarkę świata. Nie wiem, czy to prawda, nie znam tej pani. Wiem tylko, że na „Przekręcie Narodowym” wypełni wszystkie miejsca. Taka jest dziś siła mediów. Burdy w Warszawie, jedyny czarny dzień Euro, to właśnie wina tego, że jeden z drugim promowali jakieś historyczne podteksty. Debilizm. Ale widocznie ludzie to lubią.
Ekscytują się teraz, że jakiś Dziurowicz kilka dni przed wyborem selekcjonera reprezentacji Polski oskarża Probierza, że kilka lat temu sprzedał mecz. Kim jest Dziurowicz? Jeśli taki człowiek jest dla mediów wiarygodny, to gratuluje tym mediom. Ludzie… Ten człowiek kupił 200 spotkań i jaką karę odbył? On teraz może powiedzieć wszystko, każdy może powiedzieć wszystko. W gazetach powinno się mówić o czwórce siatkarzy, którzy zgarnęli indywidualne nagrody, a nie o jakimś Dziurowiczu. Absurd.
Nie wiem też, jak można ekscytować się tym, kto zostanie prezesem PZPN-u. Przecież to jest wyścig szczurów, tak obrzydliwy, że nawet nie chce się na to patrzeć. Lato jest tragiczny, Czarnecki komiczny, Kręcina nie wiem, czy może startować, bo toczy się przeciw niemu postępowanie. Codziennie jacyś nowi kandydaci się pojawiają. Dla mnie żaden z nich nie jest wiarygodny. To trzeba rozbić kuratorem. Powtarzam to po raz tysięczny i powtarzać będę w nieskończoność. Inaczej za dwa lata znowu obudzimy się w ręku w nocniku. Dziennikarze dalej będą do mnie dzwonić, a Donaldinho z ekipą zaśpiewa „Nic się nie stało”. I tak w koło Macieju. Albo w koło Donaldzie, jak to woli.

Donald, jaka gra? Na klarnecie czy na cymbałach?

Oglądałem wczoraj podsumowanie Euro w Pałacu Prezydenckim i przypomniała mi się bajka o prostytutce i orkiestrze: k…, coś tu nie gra. Czy na tym spotkaniu był Smuda? Gdzie podział się Lato? Panie premierze, panie prezydencie – proszę mi odpowiedzieć. To jest niemożliwe, żeby dwóch „tfórców” brakowało w takim momencie.
Tusk to dla mnie jeden ze zwycięzców tego Euro, teraz będzie wielbiony, bo świetnie zorganizowaliśmy turniej. Ale, ale… Nie zapominajmy, że takiej imprezy nie organizuje Tusk, Komorowski czy Kaczyński. Organizujemy ją my, Polacy. Komorowski powiedział: „zdaliśmy egzamin”. W stu procentach się z nim zgadzam. Krew mnie natomiast zalała, jak Donaldinho zaczął dziękować piłkarzom. „Dziękuję za grę”. Czy on siebie słyszał? Ja się pytam: jaką grę? Na cymbałach czy na klarnecie? Można dziękować wolontariuszom, kibicom, ludziom zaangażowanym w to Euro. Patałachom, którzy nas skompromitowali, dziękować nie można! To była kompromitacja Tuska. Zbłaźnił się po raz drugi w ostatnim czasie. Brakowało tylko, żeby podszedł do Komorowskiego i razem zaśpiewali a capella „Nic się nie stało”.
Śmieszy mnie to zakłamanie. Gdyby Rosja wygrała z Grecją i mielibyśmy 3. miejsce w grupie, to pewnie daliby Orła Białego dla Smudy, a Łukasz P. dostałby jakieś drugi oznaczenie. Sukces odnieśliśmy jako naród, bo piłkarsko się zbłaźniliśmy. Jeszcze raz powtórzę: Polacy grali, ale na cymbałach.
Kto jeszcze jest wygranym Euro? Na pewno Xavi, na pewno Iniesta, na pewno też Pirlo, bo praktycznie w pojedynkę doprowadził tych skorumpowanych Włochów do finału. Nie rozumiem natomiast zachwytów nad Balotellim. Nie, on nie jest wygranym. To Wańka Wstańka. Nie wiadomo, kiedy wstanie, kiedy się położy. Mourinho powiedział o nim, że gdyby pracował na pięćdziesiąt procent, byłby najlepszym piłkarzem świata. No i pewnie ma rację.
Wygrał też Ronaldo. Co by o nim nie mówić, potwierdził, że potrafi grać też w reprezentacji. Mecz z Hiszpanią to był mecz Hiszpanii z Ronaldo. Świetnie grał. Szkoda, że dalej nie weszli, bo byłaby to zasługa tylko jednego piłkarza. No, ale Hiszpanie byli w tym turnieju poza zasięgiem. Trafił Ronaldo na ścianę.
Sukces odnieśli też Anglicy. Przegrali, odpadli w ćwierćfinale, ale raz jeszcze pokazali, czym jest profesjonalny futbol, szkolenie, selekcja. Przecież oni trenera wzięli miesiąc przed mistrzostwami, a i tak radzili sobie dobrze.
No i chyba na koniec dodam tę Natalię Siwiec, o której wszyscy piszą. Wypromowała się kobieta, niech promuje się dalej. Jeśli nam, Polakom to coś daje, to niech robi, co chce. Osobiście mierzi mnie takie lansowanie, ale to jej sprawa. Ja pani Natalii nie znam i znać nie chcę.

Grajmy na Narodowym!

Jestem rozczarowany. Myślałem, że Niemcy rozjadą Włochów, bo po pierwsze – dłużej odpoczywali, po drugie – Włosi mieli w nogach dogrywkę z Anglikami. Nie wiem, co się w tym meczu stało. Po raz pierwszy Niemcy zagrali nie po niemiecku.
Ten młody zespół chyba nie przewidział takiej sytuacji, że pierwszy straci bramkę. Niemiecka maszyna zawsze polegała na tym, że świetnie grali w tyłach, męczyli rywala, potem strzelali jedną, drugą i trzecią. Tutaj stracili gola i od tego momentu zaczęła się tragedia. W tym momencie, jak przegrywali 0:1 dalej powinni grać swoją piłkę. Klepać ich, zamęczyć bieganiem. Po co oni rzucili się od razu do tego odrabiania? No po co? Szybko chcieli odbić, no to sobie odbili – nerki. Balotelli dostał piłkę, strzelił na 2:0 i koniec.
Ja bym się nad tym całym Balotellim nie zachwycał aż tak bardzo. To, co strzelił na 1:0, to co strzelił na 2:0 – majstersztyk. Ale to był tzw. dzień konia. Umówmy się – Niemcy zrobili takie błędy, że on to po prostu musiał strzelić.
Najlepszy na boisku był Pirlo, chociaż gdyby wygrali Niemcy to ja bym typował Oezila. Zobaczymy, co teraz pokaże w finale, bo dla mnie nie jest jeszcze na tym turnieju najlepszy. Gra świetnie, ma fantastyczne przerzuty, dużo widzi, ale powtórzę jeszcze raz: największymi futbolowymi mózgami na Euro są Xavi i Iniesta. Teraz w lepszej formie jest ten drugi, więc, jeśli w finale wygrają Hiszpanie, to on powinien być najlepszym piłkarzem turnieju. Stawiam, że tak się stanie. Hiszpanie mają 24 godziny więcej odpoczynku, na etapie szóstego meczu to duża przewaga. W dodatku wciąż czekamy na ich najlepszy mecz. Włosi najlepszy mieli wczoraj, z Niemcami, Xavi i spółka – jeszcze nie.
Ze spraw bieżących koniecznie poruszę jeszcze temat Stadionu Narodowego. Jestem dumny, że będzie nazywał się imieniem Kazimierza Górskiego, teraz trzeba tylko przypilnować, żeby kadra wszystkie mecze eliminacyjne grała właśnie na tym stadionie. Nie żadne Wrocławie, Gdański itd. Słyszę teraz, że nasi wybitni eksperci już zaklepali tam mecze. To jakaś paranoja.
Złożyłem na komisji wniosek do minister sportu, żeby zrobiła, byśmy wszystko grali na Narodowym. Ja wiem, że mecz z San Marino to nie to samo, co mecz z Anglią i że może być problem z zapełnieniem stadionu. Ale, ale… Zróbmy karnety! Po to jest Wembley, po to jest Saint Denis, żeby grała tam reprezentacja! Czy my naprawdę nie chcemy szanować kibiców? Towarzyskie grajmy sobie, gdzie chcemy. Słyszę teraz np. o jakiejś Bydgoszczy. A niech grają… Mecze o punkty natomiast muszą być rozgrywane na Narodowym. Muszą i tyle. Tak samo, jak siedziba związku powinna być przy stadionie. Nie jest prawdą, że trzeba wykupić teren. Boniek rozmawiał na ten temat z Platinim. No, ale ja się nie wtrącam. Nie mój cyrk, nie moje małpy.

O mikrusach, nudzie i przewidywalności

Przyglądam się ostatnio głosom na temat reprezentacji Hiszpanii i dziwi mnie, jak ktoś mówi o nudzie i przewidywalności. Jaka to przewidywalność, gdy klepie jeden z drugim i w każdej chwili może posłać takie krzyżowe podanie, jakiego my w ostatnich dziesięciu latach nie zrobiliśmy ani jednego? Świętej pamięci pan Kazimierz Górski zawsze powtarzał: im dłużej my przy piłce, tym krócej oni. Tak to wygląda. W futbolu chodzi o zdobywanie bramek, więc o co tyle krzyku? Więcej >

Chamstwo najgorszej materii

Przez media przetacza się dyskusja na temat nowego selekcjonera. Jedni mówią, że będzie nim Berti Vogts, inni, że Fornalik. Jeszcze inni twierdzą, że nie ma co dywagować, bo ten ostatni to już na dziewięćdziesiąt dziewięć procent tym selekcjonerem będzie. Nie chcę teraz mówić, czy Fornalik się nadaje, czy się nie nadaje. Nie obchodzi mnie to. Jeżeli to są typy PZPN-u, to jeszcze raz podkreślę, że dla mnie może przyjść Mourinho z Fergusonem, ale przy tych ludziach, którzy obecnie rządzą polską piłką, i tak nic nie wskórają. Więcej >